07h47 CET
16/02/2026
Wyczyn 35-letniej Brignone zasługuje na najwyższą uwagę także z innej perspektywy - możliwości ludzkiego organizmu. Dwukrotna zdobywczyni Pucharu Świata (2020 i 2025) wróciła do startów po 292 dniach przerwy spowodowanej poważną kontuzją nogi.
- Jestem pewna, że zamieniłabym moje dwa medale, by cofnąć czas i nie doznać kontuzji. Ale wystartowałam tutaj, i to uczy mnie czegoś więcej - powiedziała.
Do wypadku doszło 3 kwietnia w mistrzostwach Włoch na trasie slalomu giganta w Val di Fassa - doznała złamania kilku kości w lewej nodze, a także zerwania więzadła krzyżowego przedniego w kolanie. W centrum medycznym Juventus J w Turynie przeszła operację, po której nastąpił długi okres rehabilitacji. 26 listopada po raz pierwszy od wypadku założyła narty i pojawiła się na stoku w Cervinii. 12 grudnia poinformowała, że wygrała walkę z czasem i wystartuje na igrzyskach.
W Cortinie d'Ampezzo prowadziła już po pierwszym przejeździe slalomu giganta. W drugim pojechała równie dobrze i wyprzedziła mistrzynię z Pekinu - Szwedkę Sarę Hector i Norweżkę Theę Louisę Stjernesund, które zajęły ex aequo drugie miejsce. Obydwie narciarki uzyskały w dwóch przejazdach identyczne czasy i obydwie zgodnie złożyły pokłon przed Brignone, gdy ta zameldowała się na mecie. Ma pięć medali olimpijskich (w Pekinie w 2022 r. była wicemistrzynią w tej konkurencji), w tym dwa złote wywalczone na jednych igrzyskach.
Sztuka ta udała się nielicznym w historii. Dla Włoch uczynili to alpejczyk Tomba w 1988 r. (slalom i slalom gigant), a w innych dyscyplinach tylko biegaczka Manuela di Centa (Lillehammer 1994 15 km stylem dowolnym i 30 km stylem klasycznym) oraz łyżwiarka szybka Francesca Lollobrigida w Mediolanie (na 3000 i 5000 m).
- Jechałam naprawdę spokojnie, aż za spokojnie, wydawało mi się to prawie zbyt łatwe. Do tego stopnia łatwo, że pomyślałam, że nie jestem wystarczająco agresywna. W drugim przejeździe też byłam dość spokojna i myślałam tylko o tym, co robię. Wydawało mi się, że przejechałam średnio środek trasy i starałam się jechać jak najszybciej. Kiedy przekroczyłam linię mety, usłyszałam tylko krzyki i nic więcej nie rozumiałam. Nie mogłam w to uwierzyć - opowiadała.
Radości z sukcesu Brignone nie kryły dwie wielkie gwiazdy narciarstwa alpejskiego: Tomba i Deborah Compagnoni – trzykrotna złotą w trzech igrzyskach (1992, 1994, 1998).
- Byłaś fantastyczna. To naprawdę cudowne osiągnięcie. Jesteś zbyt dobra – mówiła Compagnoni, ostatnia włoska złota medalistka w slalomie gigancie (Nagano 1998).
- Startujesz też w slalomie, aby zdobyć trzecie złoto? – pytał uradowany Tomba.
Brignone, która dwukrotnie wygrała klasyfikację generalną PŚ (2020 i 2025), była jedną z chorążych w Cortinie d'Ampezzo podczas defilady sportowców w dniu inauguracji igrzysk. Wówczas podkreślała, że to dla niej nie tylko wielki zaszczyt, ale i znakomita motywacja do dalszej pracy. Magia flagi narodowej zadziałała.(PAP)
olga/ sab/