12h07 CET
05/03/2026
Nowe przepisy spowodowały, że w tym roku prawie połowa mocy będzie generowana przez system elektryczny. Holender ma mniej zastrzeżeń do tego, że zmieniona została konstrukcja samochodów, są węższe, lżejsze i krótsze, co ma m.in. znacznie ułatwić manewr wyprzedzania.
- Nowe silniki nakładają na kierowców większą odpowiedzialność za taktyczne podejście do rozdysponowania i regeneracji energii, to będzie „Formułą E na sterydach”. Obawiam się, że przyzwyczajenie się do ciągłego kontrolowania stanu energii w bateriach, zajmie nam trochę czasu - powiedział Verstappen.
Także Hiszpan Carlos Sainz Jr. z Williamsa ma zastrzeżenia do zmian. W Albert Park powiedział reporterom, że FIA musi działać bardziej elastycznie i słuchać opinii kierowców. Po to, aby przepisy nie budziły kontrowersji wśród zawodników. Sainz dodał także, że zgadza się w opinią Verstappena, który powiedział, że jest już trochę za późno na dyskusje w tym roku.
Pomimo wielu zastrzeżeń, Verstappen bardzo pozytywnie ocenił bolid Red Bull RB22, które po raz pierwszy w Australii będą ścigać się z własnym silnikiem, zaprojektowanym we współpracy z Fordem.
- Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczony tym, jak w zasadzie wszystko się sprawdziło – przyznał. Dodał jednak, że Red Bull w tym roku prawdopodobnie nie będzie najszybszym zespołem w stawce. Holender bardziej stawia na Mercedesa i Ferrari, które zdawały się mieć przewagę nad rywalami podczas zimowych testów.
Pierwsza w sezonie 2026 runda mistrzostw świata F1 - GP Australii na torze w Melbourne - zostanie rozegrana w niedzielę 8 marca. Start o godz. 5 czasu polskiego. (PAP)
wha/ cegl/