06h27 CEST
01/04/2026
Krótko po końcowym gwizdku w Sztokholmie na jednym z kanałów internetowych zawodnika Barcelony pojawiła się fotografia samotnego Lewandowskiego trzymającego w ręku opaskę kapitana. Postowi nie towarzyszył żaden wpis, ale podkład muzyczny, którym był utwór „Time to say goodbye” („Czas się pożegnać”) w wykonaniu Sarah Brightman i Andrei Bocellego.
W wypowiedzi przed kamerami TVP wyraźnie przybity 37-letni Lewandowski tłumaczył, że nie była to żadna deklaracja z jego strony, raczej rodzaj podziękowania dla kibiców za to, jak wspierali reprezentację.
Pytany wprost o swoją przyszłość w drużynie narodowej odparł: - Nie wiem, muszę przemyśleć parę rzeczy, nie jestem w stanie złożyć żadnych deklaracji. Wrócę do klubu, mam trochę meczów do rozegrania, chcę dokończyć sezon. Muszę się zastanowić, co dalej.
Wtorkowy mecz był jego występem numer 165 w kadrze narodowej. Zdobył w reprezentacji 89 goli. Przeciw Szwecji po raz setny był kapitanem biało-czerwonych.
Biało-czerwoni dwukrotnie we wtorek odrabiali straty, ale w końcówce stracili decydującego gola po strzale napastnika Arsenalu Londyn Victora Gyokeresa.
- Po takim meczu ciężko cokolwiek powiedzieć, bo nie wiem, czy słowa, które trener znalazł, czy my, opiszą to, co my czujemy. Futbol bywa brutalny. Możesz grać, strzelać bramki, ale potem zostajesz z niczym. Byliśmy blisko i tak naprawdę wracamy do domu bez niczego - zaznaczył Lewandowski.
Jak przyznał, jest „ból i wielkie rozczarowanie”.
- Ta trzecia bramka w końcówce najbardziej bolała. Ja czułem na boisku, że - choć traciliśmy bramki – to (Szwecja – PAP) jest drużyną, którą możemy pokonać, czy to w drugiej połowie, czy w dogrywce. Ale ten zabójczy gol dał Szwecji awans – dodał.
Podkreślił, że najtrudniejszy będzie środowy poranek, bo wtedy wszyscy w drużynie sobie uświadomią, że nie jadą na mundial.
- Dziś rozgrywamy jeszcze w głowie ten mecz i najgorsze uczucie będzie jutro, jak się obudzimy i zadamy sobie pytanie, co się wydarzyło i to będzie najsmutniejszy moment – podsumował Lewandowski.
Selekcjoner Jan Urban, który zgodnie z wpisem internetowym prezesa PZPN Cezarego Kuleszy nadal będzie pełnił tę funkcję, na konferencji prasowej po meczu, pytany o przyszłość Lewandowskiego w kadrze, odpowiedział, że to „nie jest moment na takie rozmowy”.
- Na pewno będziemy chcieli poznać jego zdanie, jak on widzi swoją przyszłość w tej drużynie. Ale nie teraz. W tej chwili w szatni jest żałoba. Grobowa cisza. Przegraliśmy mecz, który dawał mistrzostwa świata. Mistrzostwa, które odbywają się co cztery lata. Nigdy nie wiadomo, czy w nich jeszcze zagrasz - zauważył Urban. (PAP)
pp/ krys/