20h37 CEST
03/05/2026
Sytuacja piłkarzy z Niecieczy w tabeli od dawna była bardzo trudna. Już od wielu tygodni zanosiło się na powrót tej drużyny do 1. ligi, co stało się faktem w niedzielę w Katowicach.
Z pięciu goli dla GKS jeden był samobójczy (Arkadiusz Kasperkiewicz), dwa strzelił Eman Markovic, a po jednym Ilja Szkurin i Mateusz Kowalczyk. Goście odpowiedzieli tylko trafieniem Kamila Zapolnika w końcówce pierwszej połowy, wówczas na 1:3.
Popularnie „Słonie” mają 28 punktów i tracą dziesięć do bezpiecznej strefy.
- Takie spotkania bardzo bolą. Sytuacja nie jest łatwa dla nas wszystkich w klubie. Przez najbliższe godziny muszę sobie odpowiedzieć na pytanie – dlaczego? – przyznał trener Bruk-Betu Termaliki Marcin Brosz.
- Niedawno cieszyliśmy się z awansu, dziś jesteśmy w innym momencie. Życie jest bardzo dynamiczne. Mam nadzieję, że Termalica znowu zawita do ekstraklasy, mocniejsza – dodał.
Tymczasem niepokonany od pięciu kolejek GKS awansował po niedzielnej wygranej na trzecie miejsce - 47 pkt.
Tego samego dnia szóste Zagłębie Lubin, grające od 27. minuty w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Igora Orlikowskiego, zremisowało z trzynastą Cracovią 0:0.
Natomiast w Szczecinie Pogoń pokonała siódmą Wisłę Płock 3:0 i z dorobkiem 41 pkt awansowała z czternastej aż na ósmą lokatę. Bohaterem spotkania okazał się zdobywca dwóch pierwszych bramek Filip Ciuić. To może być zwycięstwo na miarę utrzymania „Portowców” w ekstraklasie.
Dzień wcześniej, w jedynym sobotnim meczu 31. kolejki, broniący tytułu lider Lech Poznań pokonał w Lublinie Motor 1:0. Ma już sześć punktów przewagi nad wiceliderem Górnikiem Zabrze, który tego dnia też wygrał, ale w... finale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa 2:0.
Dwa mecze tej kolejki właśnie z udziałem uczestników finału na PGE Narodowym przełożono na 13 maja. Zabrzanie (49 pkt) zmierzą się wówczas na wyjeździe z przedostatnią Arką Gdynia, natomiast piłkarze z Częstochowy – zajmujący obecnie piąte miejsce w tabeli - podejmą czwartą Jagiellonię Białystok (po 46).
Na razie Lech (55) mocno odskoczył od najgroźniejszych rywali w tabeli. O zwycięstwie „Kolejorza” w Lublinie przesądził gol Leo Bengtssona w 40. minucie.
Motor (39 pkt), który poniósł trzecią porażkę z rzędu, spadł na 14. miejsce w tabeli.
Szlagierem kolejki miał być piątkowy klasyk przy Łazienkowskiej, gdzie Legia podejmowała osłabiony brakiem m.in. trzech defensywnych pomocników Widzew Łódź. Stawką nie był jednak, jak dawniej, tytuł mistrzowski, lecz utrzymanie w ekstraklasie.
Długo na boisku nie działo się nic ciekawego. Ostatecznie warszawska drużyna wygrała 1:0 dzięki bramce zdobytej już po upływie doliczonego czasu (90+7.) w zamieszaniu na polu karnym przez Rafała Adamskiego. Nie obyło się jednak bez kontrowersji. Duże wątpliwości, co pokazały telewizyjne powtórki, budzi bowiem podyktowanie rzutu wolnego, po którym legioniści strzelili gola.
„Koszmar” - zatytułowano informację z tego meczu na oficjalnej stronie łódzkiego klubu. „Końcówki spotkań są w tym sezonie dla Widzewa zmorą i to się dziś potwierdziło” - dodano.
Legia awansowała na 10. miejsce (40 pkt), natomiast sytuacja Widzewa jest coraz trudniejsza. Drużyna wzmocniona latem i zimą za ponad 20 milionów euro zajmuje 16. miejsce, czyli pierwsze oznaczające spadek - 36 pkt.
W innym piątkowym spotkaniu dwunasta Korona Kielce zremisowała z dziewiątym Piastem Gliwice 1:1.
Na poniedziałek zaplanowano mecz jedenastego Radomiaka z piętnastą Lechią Gdańsk, a na 13 maja - wspomniane dwa z udziałem finalistów Pucharu Polski. (PAP)
bia/ sab/