11h37 CEST
04/04/2026
Zarówno Richardson, jak i Coleman, występują w 144. edycji zawodów z handicapem, czyli „od zera”, co oznacza, że muszą przebiec cały dystans i dogonić rywali, którzy mogą wystartować nawet 25 metrów przed nimi.
Amerykanka, mistrzyni świata z 2023 roku i wicemistrzyni olimpijska z 2024 roku na 100 m, wystartowała 10 metrów za najbliższą rywalką. Mimo że musiała przebiec dłuższy dystans, wygrała swój bieg eliminacyjny czasem 13,815.
Jej rodak, mistrz świata na 100 m z 2019 roku, był najszybszy w swoim biegu eliminacyjnym, uzyskując wynik 12,681.
W poniedziałek odbędzie się sześć półfinałów w każdej z dywizji mężczyzn i kobiet, a zwycięzcy każdego z biegów awansują do finału. Tylko dwóch mężczyzn i dwie kobiety wygrały wyścig startując od zera.
- Moje dotychczasowe doświadczenia (w tych zawodach - PAP) przypominają mi, jak to jest być lekkoatletką – uwielbiam szacunek, a do tego świetną zabawę. Poczułam się jak dziecko bawiące się w berka. Świetnie się bawiłam i po prostu obudziłam swoje ciało, zwłaszcza że to był mój pierwszy bieg w 2026 roku... Gonienie wszystkich sprawiło, że się zmobilizowałam i popracowałam nad swoim tempem – powiedziała 26-letnia sprinterka komentując swój bieg dla telewizji Seven Network.
Dla Colemana, znanego z szybkich startów, fakt, że musi gonić rywali, jest czymś nowym.
- Zwykle prowadzę z przodu, a ludzie próbują mnie dogonić. Czuję, że to będzie idealny początek sezonu, żeby się dobrze bawić, ale też móc popracować nad tym, co trenowałem – powiedział 30-letni lekkoatleta.
W finałach mężczyzn i kobiet nagroda wynosi po 40 tys. dolarów australijskich (ok 102,4 tys. zł). Nie wiadomo, czy Richardson lub Coleman otrzymali wynagrodzenie za udział w zawodach. W zeszłym roku australijskie media donosiły, że czołowy australijski sprinter Gout Gout otrzymał 50 tys. dolarów australijskich (ok. 128 tys. zł) za start w Stawell, gdzie odpadł w półfinale.(PAP)
msl/ cegl/