14h47 CEST
24/05/2026
Świątek w Paryżu zwyciężała cztery razy. Oprócz wspomnianych trzech triumfów ma jeszcze ten z 2020 roku. Rewelacyjną grą w stolicy Francji oraz w innych turniejach na kortach ziemnych zapracowała na miano „Królowej Mączki”. Tytuł ten jednak stracił nieco na aktualności, bo od French Open 2024 Polka nie wygrała na tej nawierzchni żadnej imprezy. Zdaniem Peguli nie ma to większego znaczenia.
- W tamtych kilku latach przez Igę na mączce było naprawdę ciężko. Była najlepszą zawodniczką na tej nawierzchni, jaką mieliśmy, niesamowicie dominowała. Nie sądzę, żeby straciła tę aurę. Jest wielokrotną mistrzynią wielkoszlemową i wciąż to wszystko ma w sobie - powiedziała piąta zawodniczka światowego rankingu.
- Kiedy ktoś jest tak dobry, tak wszystkich przewyższa, to wszystkie dziewczyny zaczynają myśleć, jak ją pokonać. Iga wciąż jest młoda, a w trakcie kariery zawsze są wzloty i dołki - dodała.
Pegula o trudach gry ze Świątek na kortach ziemnych ma świeże wspomnienie. W maju w ćwierćfinale w Rzymie Amerykanka przegrała z nią 1:6, 2:6.
- Jasne, teraz tak nie dominuje, jej forma może trochę się wahać, ale biorąc pod uwagę jej doświadczenie tutaj, nie sądzę, żeby ktokolwiek tak naprawdę chciał z nią tu zagrać - podkreśliła.
Z oceną Peguli być może nie zgodziłaby się jedna zawodniczka - Jelena Ostapenko. Rozstawiona z numerem 29. Łotyszka, która French Open wygrała w 2017 roku, ma z Polką nieprawdopodobny bilans - sześć zwycięstw w sześciu meczach.
Ostapenko i Świątek mogą wpaść na siebie w trzeciej rundzie, co automatycznie byłoby najciekawiej zapowiadającym się spotkaniem na tym etapie. Obie muszą jednak wygrać po dwa mecze.
Do gry wkroczą w poniedziałek. Polka zmierzy się z Australijką Emerson Jones, a Łotyszka z Niemką Ellą Seidel.
Z Paryża - Wojciech Kruk-Pielesiak. (PAP)
wkp/ af/