09h27 CEST
24/05/2026
Zawodnicy Lechii mieli klarowną sytuację – zwycięstwo w Niecieczy, bez względu na inne wyniki, zapewniało im utrzymanie. Zajmująca 16. miejsce drużyna traciła co prawda punkt do Widzewa Łódź oraz trzy do Piasta Gliwice i Cracovii, jednak dwa pierwsze zespoły rywalizowały ze sobą, zatem triumf na południu Polski automatycznie przedłużał Gdańszczanom ligowy byt. Biało-zieloni przegrali jednak 2:3, więc inne rezultaty nie miał już znaczenia.
Lechiści pożegnali się, po dwóch latach, z ekstraklasą, dołączając do Bruk-Bet Termaliki i lokalnego rywala - Arki Gdynia, który los został przesądzony w poniedziałek, również po porażce z ekipą z Niecieczy.
Gdańszczanie awansowali na najwyższy poziom w 2024 roku pod wodzą trenera Szymona Grabowskiego, którego - po serii dziewięciu spotkań bez zwycięstwa - 30 listopada 2024 roku zastąpił John Carver. Drużyna była wówczas w tragicznej sytuacji - w 17 meczach zdobyła zaledwie 11 punktów i plasowała się na przedostatniej, 17. pozycji. Angielski szkoleniowiec zdołał jednak uratować Lechię przed spadkiem i dokonał tego w dobrym stylu. Na koniec poprzedniego sezonu zespół zajął 14. miejsce z przewagą sześciu punktów nad strefą spadkową. Pod wodzą Carvera biało-zieloni wywalczyli 26 „oczek”.
Do zakończonych w sobotę rozgrywek Gdańszczanie przystąpili jednak z balastem pięciu ujemnych punktów. Taka była bowiem kara nałożona przez Komisję Odwoławczą ds. Licencji Klubowych PZPN za zaległości finansowe. W szóstej kolejce, po wygranej u siebie w derbach Trójmiasta z Arką 1:0, odrobili straty, a później spisywali się co najmniej przyzwoicie.
Na początku kwietnia, po zwycięstwie w 27. kolejce nad Koroną Kielce 4:2, gdańska ekipa z dorobkiem 37 punktów plasowała się na dziewiątej pozycji. Do drugiej Jagiellonii Białystok traciła tylko pięć...
Powodów do optymizmu nie brakowało, jednak zamiast piąć się w tabeli... nastąpił krach. Lechia uległa w Płocku Wiśle 0:1, następnie zremisowała u siebie z Piastem 1:1, a później przegrała cztery kolejne spotkania – 1:2 z Rakowem Częstochowa, po 1:3 z Radomiakiem i Widzewem Łódź oraz 1:2 z Legią Warszawa. Na zakończenie doznała porażki w Niecieczy, co skończyło się spadkiem.
O ile zespół świetnie spisywał się w ataku, o tyle fatalnie w obronie. W utrzymaniu nie pomogły 62 zdobyte bramek, tyle samo uzyskał... mistrz Polski Lech Poznań i był to najlepszy wynik w lidze. Gdańszczanie mieli też najlepszego snajpera ligi – słowacki napastnik Tomas Bobcek zaliczył 20 trafień i sięgnął po koronę króla strzelców, najlepszego dryblera w postaci kolumbijskiego skrzydłowego Camilo Meny oraz człowieka z „dynamitem” w nodze, czyli Iwana Żelizkę. Ukraiński defensywny pomocnik (z powodu nadmiaru żółtych kartek nie zagrał w Niecieczy) wszystkie swoje bramki – siedem – zdobył efektowanymi uderzeniami zza pola karnego.
Ofensywa nie zrekompensowała jednak niedostatków w obronie. Przed sezonem Carver przyznał, że podczas przygotowań poświęcił sporo czasu poprawie gry formacji defensywnej, bo drużyna traciła zdecydowanie za dużo bramek. Tymczasem teraz straciła jeszcze więcej – 65. To razem z Bruk-Bet Termalicą najwięcej w lidze i o sześć więcej niż w poprzednim sezonie.
- Gdy się traci najwięcej bramek w lidze, zazwyczaj się spada i nie jest żadnym pocieszeniem, że zdobyliśmy ich tyle samo, co mistrz - zauważył Carver.
Mocnym punktem na pewno nie okazali się bramkarze, a zwłaszcza faworyzowany przez 61-letniego Anglika reprezentant Nowej Zelandii Alex Paulsen, który był tylko wypożyczony z angielskiego AFC Bournemouth.
Gdańszczanie fatalnie spisywali się w także w sytuacji, kiedy mieli liczebną przewagę. W Częstochowie ponieśli porażkę 1:2 z Rakowem, który od 37. minuty grał w „10” (było wówczas 1:1). U siebie zremisowali 1:1 z Cracovią - goście od 20. minuty przegrywali 0:1 i całą drugą połowę występowali w osłabieniu. Piast otrzymał w Gdańsku czerwoną kartkę w 24. minucie, od 63. minuty przegrywał 0:1, do remisu doprowadził w 85. minucie z rzutu karnego. Na wyjeździe z Radomiakiem (od 36. minuty w „10”) stracili nawet dwie bramki i ostatecznie ulegli 1:3. Dwa gole w osłabieniu strzeliła Lechii także Korona (od 27. minuty w „10”), jednak to spotkanie spadkowicz wygrał 4:2.
Carver tuż po meczu w Niecieczy zapowiedział, że opuszcza Lechię.
- W moim kontrakcie jest klauzula, że jeśli spadniemy, to dobiega on końca. Tak więc to był mój ostatni mecz w Lechii. Jestem zły, jestem sfrustrowany, zwłaszcza dlatego, że powinniśmy być na 12. miejscu w tabeli z 43 punktami - podkreślił Anglik, czym nawiązał do kary pięciu ujemnych punktów, jaką gdański klub otrzymał za nieprzestrzeganie przepisów licencyjnych.
Trener wziął na siebie odpowiedzialność za wyniki siedmiu ostatnich meczów, ale dodał, że inne osoby w klubie też powinny odpowiedzieć za to, co się stało.
- Zaczęliśmy sezon od pięciu ujemnych punktów, ale dopiero po sześciu kolejkach, w których zdobyliśmy tylko dwa punkty, udało się wzmocnić drużynę trzema piłkarzami, takimi jak Matej Rodin, Aleksandar Cirkovic i Alex Paulsen. Potem mieliśmy dobrą serię. Dotrwaliśmy do zimy i wtedy należało pozyskać dwóch doświadczonych piłkarzy. Sprowadzono jednak dwóch młodych, którzy mogą, choć to nie wiadomo, być przyszłością Lechii. W końcowej fazie sezonu, gdy przyszły kontuzje i zawieszenia za kartki, takich dwóch doświadczonych graczy mogłoby nam pomóc. Wszyscy przecież widzieli, jak wąską mamy kadrę. Wcześniej mówiłem, że czasami ucieka się przed przeznaczeniem, ale w końcu ona nas dogoniło - podsumował. (PAP)
md/ pp/